X
TA STRONA UŻYWA COOKIE. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Możesz zablokować pliki cookie w przeglądarce. Pliki cookie są wykorzystywane przez reklamodawców oraz do celów statystycznych.

Wywiad z Adamem Małyszem, mitsubishi l200

4,40 zł
4,75 zł
4,19 zł
1,92 zł
2012-10-10
Strona główna -> Mitsubishi -> L200 -> 4 (2006-dziś)

Wywiad z Adamem Małyszem

37. miejsce w Dakarze 2012 na Mitsubishi Pajero, Puchar Polski i Mistrzostwo Polski w Mitsubishi L200 - ten sezon wydaje się niezwykle udany?

Udany to mało powiedziane - jestem szczęśliwy, że wszystko nam się tak dobrze układało, nie popełnialiśmy zbyt wiele kosztownych błędów a nasz samochód Mitsubishi L200 sprawował się rewelacyjnie. W każdym sporcie potrzebne jest doświadczenie poparte treningami i startami. Dawaliśmy z siebie wszystko, ale nie przypuszczałem, że nasze postępy będą tak szybkie i uda się sięgnąć po mistrzostwo Polski! To wymarzona nagroda za cały sezon. Sądziłem, że będę potrzebował nawet 5 lat lub więcej, żeby moje starty w rajdach terenowych zaczęły przynosić efekty w postaci dobrych wyników. To wielka radość, że udało się wcześniej. Naturalnie to rezultat wielu czynników – na pewno liczby kilometrów pokonanych w terenie przez ostatnie półtora roku, nie tylko na rajdach, ale także podczas treningów. Kluczowe jest też wsparcie pilota. Gdyby Rafał nie przygotował mnie odpowiednio, po początkowych niepowodzeniach – dachowaniach, urwanych kołach, usterkach – mogłoby przyjść załamanie. Ale rozumiałem, że muszę dać sobie czas, zdobyć trudne doświadczenia, bo inaczej nie nauczę się jeździć szybko, nie złapię odpowiedniego rytmu.

Jak to się stało, że zmieniłeś dyscyplinę i trafiłeś do sportów motorowych?
Sportami motorowymi i motoryzacją  interesowałem się od  dawna. Gdy byłem skoczkiem, nawet nie było możliwości żeby czegokolwiek spróbować. W ostatnich latach skakania kupiłem sobie samochód off-roadowy i jeździłem po górkach. Dość często się na ten temat wypowiadałem, dlatego Rafał Płuciennik odezwał się z pytaniem, czy nie pojechałbym z ich zespołem na Dakar. Dla mnie to był lekki szok, którego się nie spodziewałem. Wtedy  jeszcze byłem skoczkiem i nie mogłem sobie na to pozwolić. Postanowili więc czekać. Moje odejście ze skoków planowałem przez 2 lata i kiedy tak się stało, odezwali się ponownie. Wtedy zacząłem przygotowania do zupełnie nowej przygody - do udziału w Dakarze.

Czy to, że wcześniej byłeś profesjonalnym sportowcem pomogło Ci w tych przygotowaniach?
Skoki nie wymagały ode mnie aż takiej wytrzymałości. Liczyła się siła odbicia i konkretny element. Teraz w cross country muszę dużo bardziej pracować nad kondycją i techniką. Sporo czasu spędzam na treningach, przez kilka godzin wykonując zadanie. Uporu, konsekwencji w działaniu oraz psychologicznego podejścia  - tego nauczyłem się trenując od dziecka. Wiem, jak to wszystko funkcjonuje.

Gdzie jest potrzebna większa odwaga - na skoczni czy na odcinku specjalnym?
Jeśli chodzi o samą adrenalinę to na pewno większa jest w rajdach samochodowych, dlatego, że cały czas musisz być skoncentrowany, cały czas pracujesz. Skok trwa parę sekund, potem możesz się rozluźnić. W obu sportach koncentracja była bardzo ważna, niekiedy już dzień wcześniej nastawiam się i myślę o tym co przede mną. Ciężko mi powiedzieć, jaki sport jest bardziej niebezpieczny. Na pewno komuś, kto uprawiał ekstremalny sport wcześniej, duża dawka adrenaliny potem jest potrzebna.

Tylko że teraz nie jesteś sam, współpracujesz z pilotem.
Tak samo jak pilot ze mną. Na razie współpraca nam wychodzi bardzo dobrze, mamy tylko jedno spięcie na koncie. Chociaż bywa i tak, co zaobserwowałem na poprzednim Dakarze, że pilot i kierowca przegrywają rajd i jadą do domu, bo nie mogą się dogadać.

« < 1 2 3 > »

Komentarze