X
TA STRONA UŻYWA COOKIE. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Możesz zablokować pliki cookie w przeglądarce. Pliki cookie są wykorzystywane przez reklamodawców oraz do celów statystycznych.

Wielkie zwycięstwo małego samochodu

4,40 zł
4,75 zł
4,19 zł
1,92 zł
2014-01-27
Strona główna -> Mini

Wielkie zwycięstwo małego samochodu

50 lat temu Mini wygrał po raz pierwszy Rajd Monte Carlo.

Mały samochód, wielki triumf: właśnie minęło równe 50 lat od jednego z najbardziej spektakularnych zwycięstw w historii międzynarodowego sportu motorowego. 21 stycznia 1964 r. po raz pierwszy Mini Cooper S wygrał Rajd Monte Carlo. Tę gigantyczną niespodziankę przygotowali Patrick „Paddy” Hopkirk – kierowca z Irlandii Północnej – i jego pilot, Anglik Henry Liddon. W drodze po zwycięstwo skutecznie stawili opór rywalom jadącym z założenia o wiele lepszymi, większymi i mocniejszymi samochodami. A mały Mini bez najmniejszych awarii, bez wahania i problemów przebijał się przez dróżki wśród pół i górskie serpentyny, przez lód i śnieg, po „agrafkach” zakrętów i stromiznach Alp Nadmorskich, rozbijając coś, co uznawano dotąd za fundament tego rajdu: dominację wielkich. I podbijając serca milionów ludzi, stając się największą wówczas legendą Monte Carlo. Supremacja tego kompletnie nieprzystosowanego do rajdów mikrusa trwała jeszcze 3 lata i przyniosła kolejne dwa zwycięstwa w ikonicznym rajdzie MC, w latach 1965 i 1967.

Na przedostatnim Oesie doszło do czegoś, co określono jako „Noc długich noży”. Mini Cooper S o numerze startowym 37 i rejestracyjnym, który jest do dziś święty – 33 EJB – wyruszył na trasę, nie mając żadnych szans. I gdy dojechał do mety, choć dojechał w imponującym czasie, stracił aż 17 sekund do najważniejszego konkurenta, Szweda Bo Ljungfeldta w przepotężnym Fordzie Falconie z 305-konnym, 4,7-litrowym silnikiem. Ljungfeldt był zwycięzcą, to nie podlegało dyskusji. Ale ówczesna zasada wyrównywania szans – przyjęta dla zrównoważenia wielkości, masy i mocy pomiędzy najróżniejszymi uczestnikami Rajdu – oznaczała kalkulację ze specjalnym przelicznikiem. I – stało się: Mini wyszedł na prowadzenie. W dodatku Paddy Hopkirk w ostatnim Oesie – sprincie po ulicach Monte Carlo – pojechał jak natchniony, nie tylko nie tracąc przewagi wypracowanej w poprzednim etapie, ale jeszcze powiększając dystans, nawet bez żadnych przeliczników.

Mini wygrał. Paddy Hopkirk wygrał. Ekipa Mini wygrała – podczas ceremonii wręczenia nagród Paddy wciągnął na podium swoich kolegów. Timo Makinen był bowiem w klasyfikacji generalnej czwarty, a Rauno Aaltonen – siódmy. O „trzech muszkieterach” trąbiły wszystkie media świata.

Triumf brytyjskiego autka był szczególnie celebrowany w jego ojczyźnie – 80-letni dziś Paddy Hopkirk wciąż przechowuje pamiątki z tamtych dni. Telegram gratulacyjny od rządu Jej Królewskiej Mości i drugi, od Beatlesów: „Paddy, jesteś teraz jednym z nas!”

Zwycięstwo tego maleństwa w Monte Carlo było sensacją, ale dla znawców nie aż tak niespodziewaną. Bo twórca Mini, Sir Alec Issigonis (wówczas oczywiście jeszcze nie „Sir”, a tylko skromny wiceszef działu technicznego w British Motor Corporation), miał talent do tworzenia pojazdów zdolnych do wygrywania. Poznał się na nim niemal natychmiast legendarny John Cooper, i to on właśnie wymusił na BMW prace nad mocniejszymi wersjami Mini. Bo oryginał rozwijał moc zaledwie 34 KM. Inna sprawa, że ważył 500 kg, a jego układ jezdny i przedni napęd pozwalały tej niewielkiej gromadce na bardzo poważne wyczyny. Wystarczy chyba powiedzieć, że już w 1960 i 1961 r. Graham Hill, Jack Brabham i Jim Clark – a więc ludzie naprawdę liczący się w sportach samochodowych, legendy do dziś – pracowali nad zestrojeniem auta przygotowanego przez Coopera. Na torze F1 Silverstone! A jednocześnie Mini startował w wielu rajdach – Patt Moss, siostra Sir Stirlinga i kierowca rajdowy, w 1962 r. wygrała swoim Mini Rajd Tulipanów i Rajd Baden-Baden, a w rok później, jadąc 55-konnymi Mini Cooperami, Rauno Aaltonen i Paddy Hopkirk po raz pierwszy zaatakowali „Monte”. Zakończyli na 1. i 2. miejscu w klasie, co wystarczyło na 3. i 6. w generalnej klasyfikacji.

« < 1 2 > »

Komentarze